Nie robię podsumowań na koniec roku. Nie motywują mnie do robienia szczegółowych planów.

Nie mam też czasu. Święta, prezenty, pierogi, goście i inne świąteczne atrakcje zajmują mi cały czas końca roku. Nie mam w związku z tym noworocznych postanowień, których nie spełnię. I w styczniu nie mam, frustracji, że czegoś nie zrobiłam. Jednak już w lutym bywa inaczej, bo to miesiąc urodzin moich i mojego męża. Pojawia się niebezpieczna refleksyjność i nostalgia, czasem również plany. Można powiedzieć, mające charakter postanowień, niekoniecznie wiąże się to z siłą charakteru. Postanowienia często leżą odłogiem przez długie miesiące. Wiem z internetu, że inni też tak mają i to mnie odrobinę pociesza. Jednak postanowiłam, że na tym nie będę budowała mojego potencjału, na porównywaniu z innymi i bazowaniu na własnych słabościach. Idąc za ideami, którym jestem dość wierna, ważne jest wyzwanie. Wyczyn! Postanowiłam mu sprostać. Jak większość z Was widzi, a może właśnie nie widzi, bo to wszystko ugrzęzło w worze z nazwą codzienność, mam masę różnych aktywności, które zaczęłam i czas je zakończyć lub kontynuować. Na mojej mapie marzeń, pojawiło się hasło: RÓB MNIEJ, A SENSOWNIEJ. I to jest ten moment.

 

Dodatkowo spotkałam też mentora, takiego od biznesu. Nie uwierzycie albo uwierzycie, bo w wielu historiach decydujący moment pojawia się przypadkiem. Nie przeczytałam o nim w popularnej gazecie, nie byłam też na jego wykładzie lub odczycie, nie obejrzałam o nim programu w telewizji, internet też nie był szczególnie pomocny. Przyszedł do nas w odwiedziny. Ha! Życie potrafi płatać figle, pogadaliśmy chwilę o odwadze, nie brawurze, która jest niezwykle przydatną cechą w biznesie, i o dobrej informacji zwrotnej, i o castingu na drużynową córki. Kilka minut, które na przestrzeni kilku tygodni zmieniły coś we mnie. Odwaga! Odwaga to jest, to czego mi brakuje.

Po czym poznam, że ją mam?

A no po tym, że:

Będziecie widzieć moje aktywności w internecie – zaniedbałam je zupełnie.

Poznacie mój sentymentalny projekt, książki kucharskiej ze wspomnieniami rodzinnymi.

Może w końcu pokażę Wam mój gabinet, czyli miejsce, gdzie pracuję.

I więcej osób dowie się o moich warsztatach.

To na razie tyle, bo co za dużo to…

A kiedy to nastąpi:

Myślę, że wkrótce… Wkrótce czyli kiedy?

JUŻ! Początek kolejnego tygodnia, wygląda jak dobry początek.

 

To mój plan! Zdradzę Wam jeszcze, że mam zagwarantowane trzy spotkania z mentorem, pewnie skorzystam, bo wygląda, że jest naprawdę skuteczny.

W poniedziałek się okaże.